Jesteś tutaj:
Przeczytałam kiedyś, że jednym z największych lęków, jakie odczuwa większość ludzi, jest wystąpienie publiczne. Mieści się gdzieś obok strachu przed śmiercią czy utratą pracy. Szaleństwo, prawda? Dlaczego tak bardzo się tego boimy? Skąd w ogóle bierze się ten strach?
Moje pierwsze wystąpienie publiczne
Od wielu lat przemawiam publicznie, ale nadal doskonale pamiętam moje pierwsze duże wystąpienie przed grupą około 100 osób. W momencie, gdy dowiedziałam się (na dwa miesiące przed), że będę musiała poprowadzić prezentację, zaczęły się moje problemy z odżywianiem, snem i efektywną pracą. Mogłam tylko myśleć o tym, co mnie czeka za dwa miesiące, wyobrażając sobie najgorsze i najbardziej przerażające scenariusze. Cała energia była pożerana przez strach, który narastał w mojej głowie, sercu i żołądku. W „ten dzień” prawdopodobnie połknęłam tuzin tabletek uspokajających, które i tak w niczym nie pomogły. Moje serce biło jak szalone, dłonie pociły się i trzęsły, a ja odliczałam godziny, a potem minuty do swojego wystąpienia. Kiedy w końcu nadeszła TA chwila, weszłam na scenę na drżących nogach, modląc się, by jakoś przetrwać to straszne doświadczenie i żeby było już po wszystkim.
Brzmi znajomo? Jestem pewna, że większość osób przeżyło coś podobnego (może nie w aż tak ekstremalnym wydaniu) przynajmniej raz w życiu. Jeśli nie doświadczyłaś/-łeś takiej sytuacji – no cóż, można Ci tylko pozazdrościć.
Twój stres, a odbiór innych
Po odbytej przeze mnie prezentacji otrzymałam mnóstwo pozytywnych komentarzy – że było świetnie, że byłam pewna siebie, przekonująca. A ja w myślach krzyczałam: „Żartujecie sobie?! A co z moim trzęsącym się głosem i rękami, co z moimi nogami, które tak mi drżały, że musiałam cały czas chodzić, by nikt tego nie zauważył?”. I… nikt nie zauważył. Głębokie skupienie na tym, jak jestem odbierana, strach przed krytyką, wewnętrzna walka z samą sobą i swoimi emocjami nie pozwoliły mi… po prostu cieszyć się tym nowym, jakże ważnym doświadczeniem.
W ciągu kolejnych 18 lat miałam wiele okazji, by ćwiczyć wystąpienia publiczne. Przy każdej następnej szansie stresowałam się dwa tygodnie wcześniej, potem tydzień, potem kilka dni, potem kilka godzin. Teraz niewielki stres zaczyna się zwykle kilka minut przed rozpoczęciem prezentacji. Co się zmieniło? Jedna kluczowa rzecz (choć wdrożenie jej wcale nie było proste!) – zaczęłam czerpać przyjemność z wystąpień publicznych i zaakceptowałam, że stres jest ich częścią. Im mniej ze stresem walczyłam („nie stresuj się, zrelaksuj się, oddychaj”), tym mniej go odczuwałam. Zaczęłam skupiać swoją energię i uwagę na tym, co chcę powiedzieć, jak chcę zaangażować publiczność, i z czasem zaczęłam cieszyć się tą chwilą na scenie, będąc z ludźmi, którzy chcą słuchać tego, co mam im do przekazania.
Akceptacja kluczem do większego luzu
Nauczyłam się również akceptować stres jako część procesu – to zdrowy stres, który motywuje mnie, abym dała z siebie wszystko, który pomaga mi utrzymać energię na odpowiednim poziomie i pozostać skupioną. Jeśli się stresuję, oznacza to, że mi zależy. A jeśli mój głos lekko drży – niech drży! Prawdopodobnie jestem jedyną osobą, która to słyszy (tak, to często prawda, czego też nauczyłam się po latach – wszystko, co dzieje się z naszym ciałem i emocjami, odczuwamy bardzo intensywnie, ale inni tego tak nie widzą ani nie odczuwają. Ich uwaga skupia się na tym, co mówimy, a nie na tym, czy trzęsą nam się ręce).
Uśmiechaj się!
Jeszcze jedna ciekawostka – uśmiech pomaga! Po prostu uśmiechaj się (chyba że masz do przekazania coś bardzo nieprzyjemnego) i utrzymuj kontakt wzrokowy z ludźmi. Bądź sobą, bądź człowiekiem – z wszystkimi błędami, jakie popełniasz po drodze. Ludzie chcą widzieć w innych człowieka.
Jeśli strach lub wysoki poziom stresu podczas wystąpień publicznych jest Twoją bolączką, zacznij od pierwszego i najważniejszego kroku – zaakceptuj swój stres i przestań z nim walczyć. Wtedy Twoja uwaga i energia zaczną powoli przesuwać się na to, co naprawdę istotne. Dla mnie to był prawdziwy game changer.
„Są dwa rodzaje mówców: ci, którzy się denerwują i kłamcy”. – Mark Twain
Podobne artykuły
Lead by Example
zaczyna się w Tobie
Lead your People
Konkretne rozwiązania na
prawdziwe wyzwania
Lead by Aga
Moje doświadczenia
Twoja inspiracja
Chcesz dokonać zmiany? Rozwijaj się na bieżąco!
Zapraszam Cię do mojego Newslettera!
Tu możesz być na bieżąco ze wszystkimi treściami, produktami i inicjatywami, które z myślą o Tobie przygotowuję. Dodatkowo będziesz otrzymywać materiały i niespodzianki, które trafią tylko do subskrybentów.
To nie jest kolejny newsletter zapychający Twoją skrzynkę.
To bezpośrednia linia do wartościowych treści i narzędzi, które zmienią sposób, w jaki przewodzisz innym – zaczynając od siebie.
Dołącz do społeczności liderek i liderów, którzy tak jak Ty chcą świadomie rozwijać swoje przywództwo.