Jesteś tutaj:
Takie stwierdzenie znajdziesz w praktycznie każdej książce motywacyjnej. Hasła w stylu: Dasz radę! Możesz więcej! Wszystko zależy od Ciebie! Masz wpływ na swoje życie! Nie poddawaj się! to dziś jedne z najpopularniejszych sloganów. Takie podejście jest wręcz pożądane – jeśli nie chcesz, nie masz ochoty rozwijać swoich możliwości, mierzyć się z nowymi wyzwaniami – jesteś passé. W końcu Twoje życie jest w Twoich rękach i tylko od Ciebie zależy, jak je przeżyjesz. A możesz je przeżyć dokładnie tak, jak chcesz, bo… niewiele rzeczy jest naprawdę niemożliwych!
Działasz czy szukasz wymówek?
I wiesz co? Ja w to wierzę. Od lat żyję z takim właśnie podejściem, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Jestem przekonana, że zgodnie z zasadą Pareto, 80% tego, co nas spotyka w życiu, zależy od nas samych. Daleka jestem od krytykowania ludzi, którzy są zadowoleni z tego, jak żyją, którym dobrze jest tam, gdzie są i nie potrzebują dodatkowej stymulacji, by „ulepszyć” swoje życie. Każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby, żyje na swój sposób i ma do tego pełne prawo.
Nie rozumiem jednak podejścia, które reprezentują niektórzy ludzie: chcę od życia więcej, ale:
- nic z tym nie robię i się frustruję
- podejmuję próby, ale szybko się poddaję
- obwiniam innych lub okoliczności, nigdy siebie, za każdą moją porażkę
- działam, ale spełniam oczekiwania innych, a nie swoje
- mieszanka powyższych
Jeśli chcesz więcej od życia, najpierw – bądź gotów/gotowa na ciężką pracę. Nic nie spada z nieba. Chcesz więcej od życia? To na to zapracuj! Taka jest rzeczywistość i szkoda czasu na niepotrzebne dyskusje. Im szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz, tym łatwiej będzie Ci działać. Czasem spotykam ludzi, którzy chcieliby więcej od życia, ale nie chcą włożyć w to wysiłku:
- rzuciłbym palenie, ale nie mam wystarczającej siły woli
- chciałabym schudnąć, ale mam tyle obowiązków, że nie mam czasu na ćwiczenia
- chciałbym zarabiać więcej, ale to oznaczałoby zmianę pracy, ale to za duże ryzyko i w sumie tutaj nie jest aż tak źle
- chciałabym mówić biegle po angielsku, ale nie mam talentu do języków obcych
Twój cichy wróg na drodze do sukcesu
Co pojawia się w każdej z tych wypowiedzi? ALE – niezwykle groźny przeciwnik na drodze do osiągania celów. Groźny, ale dla wielu tak wygodny – mamy świetną wymówkę, dlaczego czegoś nie osiągamy i możemy spojrzeć sobie w oczy bez wyrzutów sumienia. Jeśli naprawdę chcesz coś osiągnąć, uważaj na ALE – to Twój wróg numer jeden.
Niektórzy mogą pomyśleć – łatwo mówić, kolejna motywacyjna gadka, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym tokiem myślenia. Jesteś tym, co myślisz – jeśli uważasz, że świat jest przeciwko Tobie, znajdziesz mnóstwo przykładów na potwierdzenie tej tezy. Jeśli uważasz, że inni mają więcej szczęścia – natychmiast znajdziesz takich ludzi wokół siebie. A jeśli skupisz swoje myśli na pozytywach, możesz się zdziwić, ile dobrego dzieje się w Twoim życiu. To znacznie trudniejsze zadanie. Praktykowanie wdzięczności pomoże Ci w rozwijaniu takiej postawy. Wypisz spontanicznie 10-15 rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Trudne? Być może na początku, z czasem łatwo wymienisz 20 i więcej. Kluczem jest skupienie myśli na pozytywnych aspektach życia – co absolutnie nie oznacza ignorowania tych mniej pozytywnych doświadczeń, których nie unikniesz. Jesteś tym, co myślisz.
Moja historia
Wiele razy czułam się samotna, niedoceniana, wiele razy stawałam przed trudnymi sytuacjami i wyzwaniami, myślałam o poddaniu się, zdarzyło się, że pytałam siebie – dlaczego mnie to spotyka? Mam za sobą – jak każdy – trudne doświadczenia, takie jak mobbing, utrata pracy, rozwód, poronienia, żeby wymienić tylko kilka. Głęboko wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu, że każde doświadczenie wnosi coś do naszego życia, ma na nas wpływ jako ludzi, ma nas czegoś nauczyć. Z każdego trudnego doświadczenia możemy wyciągnąć naukę, możemy znaleźć pozytyw w każdym wyzwaniu, przed którym stoimy – czasem jest to bardzo trudne, ale mimo to możliwe. Osobiście jestem wdzięczna za każde doświadczenie, które mnie spotkało, bez względu na to, jak trudne było w danym momencie. Patrząc z perspektywy czasu, widzę, ile każde z tych wyzwań mi dało i jak (pozytywnie) wpłynęło na mnie jako osobę. Jesteśmy sumą doświadczeń, często tych najtrudniejszych, które mogą nas popchnąć naprzód i mieć pozytywny wpływ na nasze życie – ale tylko wtedy, gdy potrafimy je wykorzystać na swoją korzyść.
Nie będę wchodzić w szczegóły, co zrobiłam, by przejść przez swoje trudne doświadczenia i wyciągnąć z nich coś pozytywnego. Ale mogę powiedzieć, czego nie zrobiłam: nie użalałam się nad sobą i nie obwiniałam innych/świata/Boga za to, co mnie spotkało. Zamiast tego spojrzałam na każdą sytuację z innej perspektywy i zastanowiłam się, jaki miałam na nią wpływ (przypomnę – wierzę w zasadę Pareto), potem wyciągnęłam wnioski, wzięłam odpowiedzialność i podjęłam dalsze działania. Nie jest to łatwe, wymaga praktyki, dużej samoświadomości i determinacji.
Od dłuższego czasu zapisuję cele, które chcę osiągnąć w danym roku. Od kilku lat robię to w bardziej uporządkowany sposób – zapisuję 8-10 celów, które dzielę na kategorie zwykle związane z moimi wartościami (np. rozwój, rodzina, zdrowie itp.). Cele są zapisane tak, jakby już zostały osiągnięte – przepisuję je raz na jakiś czas, aby nie zniknęły mi z pola widzenia, motywowały do działania i wprawiały w pozytywny nastrój. Cele, które sobie stawiam, są długoterminowe i często wiele z nich nie jest w 100% pod moją kontrolą. Niektóre wymagają dużego wysiłku i konsekwencji w działaniu, inne głębokiej wiary i skupienia na tym, na co mam wpływ, jednocześnie akceptując to, na co wpływu nie mam.
Przykład? 5 lat temu, wśród 10 strategicznych celów, numer jeden brzmiał: zaszłam w ciążę i urodziłam zdrowe dziecko. Napisałam ten cel, mając za sobą już dwa poronienia. Nie będę opisywać, jak trudne było dla mnie regularne przepisywanie tego celu (w tym przypadku zdecydowałam się na praktycznie codzienne zapisywanie przez około 15 miesięcy), jak trudne było dla mnie zmobilizowanie się do wiary w osiągnięcie tego celu i myślenie pozytywne. Ale robiłam to niemal codziennie (czasem ze łzami w oczach lub po prostu płacząc) i skupiałam się na rzeczach, na które mogłam mieć wpływ. Od ponad 5 lat po tej ziemi stąpa zdrowy i niezwykle pozytywny chłopiec, który wnosi słońce do mojego życia, obok jego 10-letniej siostry. I za każdym razem, gdy na niego patrzę, jestem dumna z siebie, że się nie poddałam i nie straciłam nadziei.
Niewiele rzeczy jest niemożliwych! Musisz najpierw wiedzieć, czego chcesz, zastanowić się, gdzie jest Twój wpływ, ustalić konkretny plan działania (akceptując wysiłek, jaki będzie potrzebny i możliwe przeszkody, które mogą pojawić się po drodze), a następnie po prostu działać, skupiając się za każdym razem na kolejnym kroku, który należy wykonać.
A jeśli coś nie pójdzie po Twojej myśli – cóż, zdarza się. Wtedy przyjrzyj się, gdzie popełniłeś/-łaś błąd, co mogłeś/-łaś zrobić lepiej, co Ci umknęło. Nie szukaj winy u innych, nie patrz na siebie jako ofiarę, nie szukaj własnych ALE, nie szukaj dowodów na to, że nie mogło się udać, żeby poczuć się lepiej.
Jesteś tym, co myślisz. Jesteś tym, co robisz. Jesteś także tym, czego nie robisz.
Podobne artykuły
Lead by Example
zaczyna się w Tobie
Lead your People
Konkretne rozwiązania na
prawdziwe wyzwania
Lead by Aga
Moje doświadczenia
Twoja inspiracja
Chcesz dokonać zmiany? Rozwijaj się na bieżąco!
Zapraszam Cię do mojego Newslettera!
Tu możesz być na bieżąco ze wszystkimi treściami, produktami i inicjatywami, które z myślą o Tobie przygotowuję. Dodatkowo będziesz otrzymywać materiały i niespodzianki, które trafią tylko do subskrybentów.
To nie jest kolejny newsletter zapychający Twoją skrzynkę.
To bezpośrednia linia do wartościowych treści i narzędzi, które zmienią sposób, w jaki przewodzisz innym – zaczynając od siebie.
Dołącz do społeczności liderek i liderów, którzy tak jak Ty chcą świadomie rozwijać swoje przywództwo.